Windows 7
Od kiedy używam MSDN jestem przyzwyczajony, że nowe wersje Windows najpierw dostępne są w angielskiej wersji językowej, a dopiero po jakimś czasie można pobrać system w wersji polskiej. Podobnie było z wersją Beta oraz Release Candidate Windows 7. Dlaczego podobnie? Wyżej wymienione dystrybucje Windows 7 były dostarczone w wersji Ultimate, która umożliwiała zmianę języka już zainstalowanego systemu. Nowe wersje językowe systematycznie pojawiały się w aktualizacjach systemu.
Trochę inaczej wyglądała sytuacja kiedy pojawił się RTM (Release to Manufacture – wersja produkcyjna), ponieważ za pośrednictwem MSDN mogliśmy pobrać “tylko” wersję Professional, która nie posiada interfejsu do zmiany języków. Po jakimś czasie pojawiła się też polska wersja, ale czy chce Ci się instalować system od nowa tylko po to, aby mieć polską wersję językową? Na szczęście jest inne wyjście…
Od jakiegoś czasu używam Windows 7 i jego genialnych gestów myszki, które pozwalają m.in. zmaksymalizować okno, przypiąć je do prawej lub lewej części ekranu w taki sposób, aby zajmowało dokładnie połowę dostępnego miejsca. Są to rozwiązania bardzo przydatne w programowaniu (możemy otworzyć sobie na raz np. plik HTML oraz CSS albo kod strony i jej podgląd i szybko między nimi nawigować).
Ostatnio potrzebowałem jednak czegoś wygodniejszego. Instalowałem modyfikację do phpbb i wymagało to ode mnie:
- wyszukania odpowiedniego pliku na serwerze przy użyciu klienta ftp,
- wyszukania i skopiowania odpowiedniego kodu z instrukcji
- otwarcia pliku w edytorze tekstu i podmiana odpowiedniego fragmentu
Jak łatwo można zauważyć – potrzebowałem szybkiej operacji na trzech okienkach (gdzie okienko edytora było regularnie otwierane i zamykane). Odrywanie ręki z klawiatury na myszkę, aby przykleić okienko w odpowiednie miejsce, chociaż w normalnych warunkach wygodne, stało się uciążliwe.
Z pomocą przyszły mi skróty klawiaturowe. Nie wiem czy w którymś z wcześniejszych Windowsów można było zrobić tyle przy pomocy klawiatury…
Kolejna historia związana z Windowsem, która zmarnowała mi dobry dzień czasu. Kiedyś podchodziłem do systemu operacyjnego w myśl zasady “jak się popsuje to się przeinstaluje”. Wydarzenia z ostatniego tygodnia wskazują na fakt, że chyba powinienem zmienić przyzwyczajenia.
Pracując nad stroną dla dość ważnego klienta potrzebowałem sprawdzić jak będzie wyglądała pod starszymi wersjami Internet Explorera. Pod XP miałem wersje Standalone przeglądarki od wersji 4.0 do 6.0 i wersję nr 7 standardowo zainstalowaną. Po przesiadce na Windows 7 i wejściu na rynek IE8 musiałem zainstalować wszystko od nowa. Na początek powiem Wam tylko, że nie skończyło się to dobrze.
Pisałem już kiedyś na ten temat. Myślałem, że to wina wersji beta systemu, ale wielu osobom działała ona bez zarzutów. Kilka dni temu pobrałem z MSDN wersję professional (oficjalną). I co?
No i się zawiesił. Wykrakałem w poprzednim wpisie, że to mógłbyć ostatni dzień okresu bez zawieszenia systemu ;-). Dzisiaj zostałem steroryzowany serią “zwiech” przez 7. Ktoś ma podobny problem? A może ktoś ma rozwiązanie? ;-)
System jest świetny. Naprawdę tak uważam. I będzie jeszcze lepszy w finalnej wersji.
Podobałby mi się jeszcze bardziej gdyby nie to, że (jeszcze do niedawna) bardzo często mi się zawieszał. Jednego razu potrafił działać bez zawieszenia nawet 2 tygodnie lub dłużej, a innego zawieszał się dosłownie co parę minut (miło się wtedy filmy ogląda ;>).
Oto kilka najczęstszych okoliczności w których zawiesza się Windows 7:
- uruchomienie zbyt wielu programów – wydaje się śmieszne i mi nigdy się nie przytrafiło, ale pierwsza wersja Beta zawieszała się w momencie kiedy uruchomiliśmy aplikacje wymagające większej ilości zasobów niż komputer faktycznie posiadał,
- uruchomienie programu, który posiada problemy ze zgodnością – tutaj z pomocą przychodzi Asystent Zgodności i Windows Update. Instalując np. SQL Server 2008 zmusił mnie do zainstalowania odpowiednich łatek do Visual Studio i pobrania Service Packa dzięki którym aplikacja nie sprawia problemów
- LOSOWO
Ten ostatni przypadek prześladował mnie przez długi czas. Rozwiązanie okazało się być dość proste i chyba skuteczne (albo piszę ten wpis na końcu kolejnego dwutygodniowego okresu bez zawieszenia się systemu :P).
Masz Windows 7 i nie możesz uruchomić Daemon Tools? A może po prostu nie lubisz DT? Przeczytaj moją historię ;-).
Zainstalowałem ostatnimi czasy Windows 7 beta, a później Windows 7 RC. Bardzo przyjemny system, ale nie o tym chciałem napisać. Otóż, kończę właśnie pisanie pracy magisterskiej, a projekt, który na jej potrzeby stworzyłem, powstał w oparciu o .NET. W tym momencie jestem na etapie opisywania mojego projektu i cóż… przydało by się Visual Studio i np. Visio do diagramów. Obie aplikacje są dostępne na uczelnianym MSDN AA i pobrałem je stamtąd dawno temu.
Wszystko gra. Wystarczy tylko zainstalować. Jedyny problem to fakt, że aplikacje pobierane z MSDN to zazwyczaj obrazy ISO, a moja leniwa natura (przez którą czasami muszę się więcej napracować) nie pozwoliła mi na skorzystanie z rozwiązania pod tytułem – nagraj płytę. Postanowiłem zamontować sobie obraz płyty. Instalator Daemon Tools najpierw wyrzucił komunikat o “znanym problemie ze zgodnością”, a potem zwyczajnie zawiesił mi komputer. W panice odinstalowałem go i odłożyłem temat na parę dni.
Dzisiaj natknąłem się na ciekawe narzędzie. Otóż pozwala ono zamontować obraz płyty jak folder. Rozwiązanie bardzo przyjemne i proste, a linuxowcom znane od wieków. Możemy odczytać zawartość obrazów, bez potrzeby instalowania wirtualnego napędu. Instalacja zajmuje dosłownie kilkanaście sekund.
Jeśli chodzi o obsługę to wystarczy kliknąć prawym na obraz i wybrać “Quick mount”. Już po chwili można przeglądać zawartość obrazu. Szybko, przyjemnie, wydajnie, a co najważniejsze ZA DARMO.
Więcej szczegółów i sama aplikacja pod adresem: